NA LEWYM BRZEGU

Polesie to kraina pełna niezwykłego, pierwotnego piękna — morze bagien, płytkich jezior i rozlewisk. Otaczają ją gęste lasy brzozowe, dębowe i sosnowe, przez które wije się rzeka Prypeć. Jesienią Polesie mieni się odcieniami złota i brązu, liście dębów szeleszczą pod nogami, a woda w rozlewiskach przybiera ciepły, miedziany kolor. Nad mokradłami krążą stada ptaków, szykujących się do odlotu.

Tereny Polesia rozciągają się po obu stronach granicy ukraińsko-białoruskiej — ziemi pogranicza, na  której od wieków przeplatały się języki, kultury i modlitwy. Jej południowa część leży w granicach Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia, a północna — w białoruskim Rezerwacie Radioekologicznym. Przed katastrofą żyli tu głównie chłopi i rybacy, ludzie głęboko związani z ziemią i wiarą prawosławną, których życie toczyło się w rytmie natury między cerkwią, rolą i wodą.

Po katastrofie i przymusowej ewakuacji wszystko ucichło. Wsie opustoszały, a drogi zarosły trawą. Nieliczni mieszkańcy, którzy zdecydowali się tu wrócić, żyli w trudnych warunkach i z czasem odeszli — zmęczeni samotnością — w ciszy i zapomnieniu.

ŁADYŻYCZI

Od wielu lat ostatnim mieszkańcem tej przygranicznej strefy jest Igor Rudenia, malarz i poeta. Kiedy zamieszkał we wsi Ładyżyczi (Ладижичі), wokół żyło jeszcze kilkadziesiąt osób. Z biegiem lat obserwował, jak sąsiedzi odchodzą – jedni wyjeżdżali, inni umierali. Obecnie został sam w miejscu, które powoli wraca we władanie natury.

Dziś jednak cisza, w której żyje, jest złudna.  W oddali słychać odgłosy wojny, nad jego domem przelatują drony, a za lasem rozciągają się pola minowe. Mimo to Igor pozostał: maluje, naprawia swoją starą chatę i trwa w świecie, który wielu uznałoby za stracony.  

Jemu też dostarczamy pomoc — głównie jedzenie, drobne narzędzia i materiały potrzebne do naprawy domu. Nie jest łatwo się tu dostać, ponieważ wieś Igora leży po lewej stronie rzeki Prypeć, odciętej od świata przez toczącą się wojnę, bliskość białoruskiej granicy, pola minowe, wojsko i zniszczony most.

Po zniszczeniu mostu jedynym sposobem dotarcia z pomocą do miejsc położonych na lewym brzegu Prypeci jest przeprawa łodzią.

Polesie to kraina bagien, jezior i rozlewisk. Nawet terenowy samochód nie dotrze tu wszędzie — dalej już tylko pieszo.

Zgliszcza dawnych chat to pozostałość po pożarach, które niedawno spustoszyły tę okolicę

Opuszczony sklep we wsi Ładyżyczi — jedno z ostatnich śladów dawnego życia w tej okolicy

Igor to artysta, który postrzega malarstwo nie tylko jako sztukę, lecz jako duchowy proces i formę dialogu z naturą. Swoją artystyczną drogę rozpoczął w 2006 r., tworząc obrazy, do których zawsze dołączał własne wiersze. Z czasem jego twórczość ewoluowała i nabrała głębszego znaczenia. Poczuł, że w każde dzieło wkłada sens, energię i cząstkę własnego życia. Igor uważa, że obrazy mają duszę, przeznaczenie i same wybierają swojego właściciela. Dzieli je na trzy typy — przedstawiające zachwyt naturą i życiem, mroczny świat tajemnic wykraczających poza rzeczywistość oraz mały świat magii. Igor nie dąży do sławy ani bogactwa, lecz pragnie, by ludzie, patrząc na jego prace, zatrzymali się, poczuli harmonię z naturą i odkryli samych siebie. Dla niego sztuka to sposób na połączenie człowieka z wiecznością.

W sercu Polesia, z dala od cywilizacji, pośród rozlewisk, lasów i bagien, stoi chata Igora — miejsce, do którego nie prowadzi już żadna droga

Chata Igora otoczona jest rozległymi lasami — mieszaniną brzóz, dębów i topól, która tworzy naturalną barierę oddzielającą ją od świata zewnętrznego

Wokół chaty Igor założył przydomowy ogród warzywny, w którym uprawia pomidory, ziemniaki oraz inne warzywa i owoce

Świeże rzodkiewki

Na skraju rozlewisk stoi Igor, odziany w wilczą skórę — jakby sam stał się częścią tej ziemi, strażnikiem ciszy i natury Polesia

Do późna w nocy rozmawiamy o obrazach. Igor tłumaczy mi ich sens, ukryte elementy i znaczenia, które często umykają przypadkowemu obserwatorowi. Czerpiąc inspirację z Polesia — krainy bagien, lasów i rozlewisk – opowiada mi o świecie, który nie zniknął, ale skrył się w zapomnianych miejscach, w pustych domach i zarośniętych drogach w oczekiwaniu, aż człowiek znów nauczy się rozumieć naturę.

Wnętrze chaty Igora — miejsce, w którym żyje i tworzy, otoczony swoimi obrazami inspirowanymi naturą Polesia

Igor rozpala ogień w starym piecu, by przygotować posiłek

Własnoręcznie przygotowany, prosty posiłek staje się chwilą wytchnienia i rozmowy w samotnym życiu pośród poleskich rozlewisk.

Do późna w nocy rozmawiamy o obrazach Igora. Tłumaczy mi ich znaczenie, ukryte symbole i detale, które często umykają przypadkowemu obserwatorowi.

Kiedy otoczony sztuką  Igora wreszcie kładę się do łóżka, długo nie mogę zasnąć. Każda ściana i każdy obraz opowiada mi własną historię — nie o promieniowaniu, ale o przyrodzie, która potrafi odrodzić się nawet po największej katastrofie. O odosobnieniu, wytrwałości i niezwykłej sile człowieka, który wciąż pozostaje wierny swojej pasji pomimo otaczającego go świata pełnego zagrożeń.

KRASNE

Kolejnym niezwykłym miejscem na lewym brzegu rzeki Prypeć, około 40 kilometrów od Czarnobyla i zaledwie 2 kilometry od białoruskiej granicy, jest opuszczona wieś Krasne – niegdyś zadbana i tętniąca życiem osada Polesia. Odwiedzam ją kilka dni później. Jej ozdobą jest drewniana cerkiew Archanioła Michała, wzniesiona około 1800 roku. To jedna z dwóch świątyń, które zachowały się w Strefie Wykluczenia; druga — cerkiew św. Eliasza – znajduje się w samym Czarnobylu.

Losy pierwszej świątyni były burzliwe. Po ustanowieniu władzy radzieckiej w 1926 roku została zamknięta, a jej proboszcza zesłano na Syberię. Dwukrotnie próbowano ją spalić, lecz mieszkańcy wsi stanęli w jej obronie i ocalili przed zniszczeniem. W latach 80. cerkiew odrestaurowano i planowano jej ponowne otwarcie na początku maja 1986 roku, lecz przeszkodziła w tym katastrofa w elektrowni jądrowej.

W pierwszych dniach po wybuchu reaktora cerkiew splądrowano — zniknęły stare ikony i wyposażenie liturgiczne. Wieś wysiedlono, a świątynia opustoszała. Nikt z dawnych mieszkańców tu nie wrócił, a cerkiew stoi do dziś, stanowiąc jeden z ostatnich duchowych symboli Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia.

Po wybuchu wojny wieś Krasne została odcięta od świata i los cerkwi długo pozostawał dla mnie tajemnicą. Nie wiedziałem, czy nadal stoi, czy została zniszczona, splądrowana lub strawiona przez pożary, które w ostatnich latach dziesiątkowały okoliczne lasy. Nie mogłem tego sprawdzić, gdyż większość terenów, dróg i mostów prowadzących do wsi jest zniszczona, nieprzejezdna lub zaminowana.

Wielokrotne próbowałem się czegoś dowiedzieć: pytałem, szukałem informacji i aktualnych zdjęć — bezskutecznie. Aż w końcu pojawiła się możliwość dotarcia na miejsce i przekonania się o jej losie na własne oczy. Pierwszy raz od wybuchu wojny. Nie było to łatwe zadanie, ale to temat na osobny reportaż, który napiszę po jej zakończeniu. Najważniejsze, że cerkiew ocalała, co wcale nie było oczywiste.

Drogi na lewym brzegu rzeki często zasłonięte są siatkami chroniącymi przed atakiem dronów

Oddycham z ulgą, gdy z oddali widzę dwie czerwonobrązowe kopuły świątyni, wyłaniające się z zieleni i gęstych koron drzew. Z każdą chwilą, gdy zbliżam się do niej, czuję mieszaninę niepokoju i wzruszenia. Kiedy wchodzę do środka, od razu wracają wspomnienia z moich wcześniejszych wizyt sprzed wojny. Fotografowałem i filmowałem tę cerkiew wielokrotnie o różnych porach roku i dnia. Zajmuje szczególne miejsce zarówno w moim filmie Alone in the Zone, jak i w albumie fotograficznym Half-Life: od Czarnobyla do Fukushimy.

Otoczona rozległymi lasami przygraniczna wieś Krasne. W samym jej sercu, pośród drzew, stoi opuszczona cerkiew — jedyny wyraźny ślad ludzkiej obecności w tej odludnej okolicy.

Ukryta wśród jesiennych drzew cerkiew w Krasnem — cicha, zapomniana, otulona naturą

Drewniana cerkiew Archanioła Michała. Krasne.

Drewniana cerkiew Archanioła Michała

Wnętrze wita mnie znajomym zapachem starego drewna i wilgoci. Przez okna wpadają smugi światła, które niegdyś rozświetlały stojący pośrodku ikonostas. W ciszy zapalam kilka świeczek, aby okazać wdzięczność i uczcić pamięć o ludziach, którzy tu żyli, modlili się i odeszli.

Drewniane drzwi prowadzą do wnętrza cerkwi w Krasnem — miejsca, które mimo upływu lat zachowało ślady dawnej modlitwy i obecności ludzi

Znak pamięci o ludziach, którzy tu żyli, modlili się i odeszli

Wnętrze opuszczonej cerkwi w Krasnem

Zachowany ikonostas z wizerunkami świętych przypominają o dawnej świetności i życiu religijnym wsi

Cisza tworzy niezwykłą atmosferę sacrum

Freski na sklepieniu cerkwi przedstawiają Chrystusa Pantokratora otoczonego aniołami i apostołami. Mimo zniszczeń zachowały niezwykłe piękno i spokój.

Cerkiew przetrwała trzy i pół roku wojny w zaskakująco dobrym stanie. Nie widać żadnych nowych zniszczeń, gdzieniegdzie jedynie ślady upływu czasu — łuszczącą się farbę, spękane drewno oraz efekty działania wilgoci i wody na drewnianą konstrukcję. Dostrzegam też oznaki ludzkiej ingerencji, najpewniej złodziei. Za ikonostasem, w miejscu, gdzie niegdyś znajdował się prestoł, w podłodze widnieje otwór — ktoś próbował dostać się pod posadzkę, zapewne w poszukiwaniu cennych przedmiotów liturgicznych. Poza tym cerkiew trwa w ciszy, nietknięta duchem wojny. Choć czas i wilgoć powoli robią swoje, zachowuje niezwykłą harmonię i spokój, jakby wciąż czuwała nad opuszczoną wsią i tymi, którzy kiedyś nazywali ją domem.

Za ikonostasem, w podłodze, widnieje otwór — prawdopodobnie ktoś próbował dostać się pod posadzkę w poszukiwaniu liturgicznych pamiątek

Zostawiając Krasne i wcześniej Igora, mam wrażenie, że czas zatrzymał się gdzieś pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Rozmyślam o tym, jak łatwo człowiek zapomina o miejscach, w których kiedyś toczyło się życie. Dopiero po przekroczeniu rzeki i powrocie do Czarnobyla czuję się bezpieczniej, choć wiem, że tu również toczy się wojna. Krasne pozostało jak znak — niewielki punkt na mapie, w którym przeszłość wciąż oddycha i czeka, aż ktoś znów zapali świeczkę w opuszczonej cerkwi.

———————————————————

Wcześniejsze reportaże z Czarnobyla i Fukushimy:

2025 – CZARNOBYL PODCZAS WOJNY 2025
2024 – CZARNOBYL PODCZAS WOJNY 2024
2023 – FUKUSHIMA DAIICHI TOUR
2023 – CZARNOBYL PODCZAS WOJNY
2022 – Z POMOCĄ ODCIĘTYM OD ŚWIATA
2021 – W LABIRYNCIE SARKOFAGU
2020 – UTRACONE DZIEDZICTWO
2020 – PAMIĄTKI CZARNOBYLSKIEJ KATASTROFY
2019 – NAD HORYZONTEM
2019 – SARKOFAG I NAJBARDZIEJ RADIOAKTYWNE MIEJSCA W CZARNOBYLU
2019 – FUKUSHIMA 8 LAT PO
2017 – ZAPOWIEDNIK – BIAŁORUSKA STREFA WYKLUCZENIA
2016 – FUKUSHIMA: DRUGI CZARNOBYL?
2015 – FUKUSHIMA
2015 – STREFA W 4K II
2015 – ZIMA W STREFIE
2014 – STREFA W 4K
2014 – POZA TURYSTYCZNYM SZLAKIEM 2
2013 – POZA TURYSTYCZNYM SZLAKIEM 1
2013 – ALONE IN THE ZONE 2 – KULISY
2013 – ALONE IN THE ZONE 2 – PREMIERA
2013 – DŁUGI WEEKEND W STREFIE
2012 – BOHATEROWIE NIEISTNIEJĄCEGO KRAJU
2011 – REAKTOR 4
2011 – MAŁE REAKTORY
2011 – ALONE IN THE ZONE 1 KULISY
2011 – ALONE IN THE ZONE 1 FILM
2010 – ALONE IN THE ZONE 1
2010 – DZIEŃ ZWYCIĘSTWA
2010 – CZARNOBYL TRZECIA WYPRAWA
2009 – CZARNOBYL EXPEDITION FILM
2009 – CZARNOBYL DRUGA WYPRAWA
2008 – CZARNOBYL – POCZĄTEK

Skomentowano 3 razy

  1. Serdecznie dziękujemy za reportaż, wszystkie Pana wyprawy budzą szacunek, za rok minie 40 lat od tej strasznej katastrofy w elektrowni. Z wyrazami szacunku dziekujemy za link, do dziś z podziwem wracam do zakupionych u Pana produkcji i każdemu to polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *