PAMIĄTKI CZARNOBYLSKIEJ KATASTROFY

W ubiegłym roku czarnobylską strefę odwiedziło ponad 120 tys. turystów, a w 2020 roku ta liczba pewnie się podwoi. Masowa turystyka na dobre zawitała do Strefy Wykluczenia, a przyczynił się do tego w głównej mierze sukces serialu HBO pt. „Czarnobyl”. W letnie weekendy potrafiło przyjechać tu po kilkadziesiąt autobusów wypełnionych miłośnikami turystki ekstremalnej. W efekcie Prypeć już dawno przestała świecić pustkami. Zamiast przejmującej martwoty i ciszy, które jeszcze nie tak dawno królowały w mieście duchów, dzisiaj coraz częściej widać (i słychać) turystów albo stalkerów, którzy coraz śmielej nielegalnie wkraczają do strefy i dokonują bezmyślnych aktów wandalizmu. Z tych względów najlepszym momentem na odwiedzenie Czarnobyla jest zima, gdy surowa pogoda i niskie temperatury skutecznie (jeszcze) odstraszają większość miłośników postapokaliptycznych widoków, a mnie zapewniają większy komfort pracy i możliwość swobodnego poszukiwania miejsc o interesującej historii. Najlepsza do tego jest satelitarna mapa. Można na niej dostrzec ukryte pośród gęstych drzew i krzaków niepozorne budynki, których nie sposób znaleźć w tradycyjny sposób. Zwykle jeszcze przed przyjazdem spędzam kilka dni na żmudnym studiowaniu tych map, szukając potencjalnie ciekawych miejsc, a po przyjeździe sprawdzam je po kolei. Z reguły na kilkanaście miejsc tylko w dwóch, trzech znajduję coś ciekawego.

Pierwszy opuszczony budynek leży na uboczu, z dala od turystycznych szlaków. Szczelnie otoczony ze wszystkich stron roślinnością, skutecznie skrywa swoje tajemnice. Żaden przypadkowy turysta nie ma szans tu trafić. Nie zna lokalizacji, nie ma czasu i pozwolenia. Wewnątrz większość pomieszczeń stoi pusta. Tak jak podejrzewałem, meble i wyposażenie już dawno zabrano lub rozkradziono. Pozostały jedynie nieprzedstawiające żadnej materialnej wartości dokumenty. Setki kilogramów nikomu niepotrzebnej makulatury. Wśród niej odnajduję jednak dziesiątki starych fotografii i klisz. Większość pochodzi z lat 1986–1990, a zatem z okresu likwidacji skutków czarnobylskiej katastrofy. Przedstawiają pracowników na tle nowo zbudowanego sarkofagu, jadących autobusem do pracy albo mieszkających na pływających barkach. Takie zdjęcia są niezwykle ważnym dokumentem historycznym, dzięki którym można wiele dowiedzieć się nie tylko o likwidatorach i ich pracy, ale także o codziennym życiu, które w tych trudnych czasach starali się prowadzić. Z czasem takie fotografie stają się jeszcze bardziej wartościowe, bo nie tylko utrwalają słowa i obrazy, ale także podtrzymują pamięć o katastrofie. Niestety, z powodu wilgoci stan wielu fotografii jest zły. Wiele z nich wypłowiało, trudno więc dostrzec szczegóły. Jest już za późno na ich ocalenie, ale kilkadziesiąt lepiej zachowanych zabezpieczam przed dalszym rozkładem. Może kiedyś zainteresuje się nimi jakieś muzeum?

Podłogę w pomieszczeniu obok pokrywa warstwa książek i czasopism ponad półmetrowej grubości. Wśród nich odnajduję kilkadziesiąt niezwykle rzadkich plakatów. Część z nich nigdy nawet nie została rozpakowana. Na wszystkich plakatach Lenin, symbole komunizmu i hasła propagandowe. Spuścizna Lenina, ślepe zaufanie do państwa i mechanizmy radzieckiej władzy wspierającej fałszowanie lub ukrywanie informacji w znaczący sposób zwiększyły tragiczne skutki katastrofy.

Odszukanie kolejnego interesującego budynku, którego przeznaczenie trudno już dzisiaj odgadnąć, zajmuje mi mniej czasu. Już w korytarzu zauważam sterty dokumentów. Jedna z nich, składającą się z tysięcy równo poukładanych jedna na drugą teczek, tworzy wysoką na 2 metry i długą na 10 wielką papierową ścianę. Na niektórych drzwiach widać ślady włamania, wielkie otwory w drzwiach, przez które złodzieje dostali się do środka. Łatwiej było je rozwalić nogą lub jakimś innym ciężkim przedmiotem, niż sforsować zamek. Ale nie wszystko zostało splądrowane.

W pokoju obok znajduję setki dokumentów związanych z budową czarnobylskiej elektrowni.  Projekty, pozwolenia i instrukcje. Wśród nich zauważam wielkie płachty papieru z planami czarnobylskiej elektrowni atomowej, w tym niedokończonego bloku 5. Chyba musiało się tu kiedyś znajdować archiwum. Teraz nikomu niepotrzebne papierzyska walają się po całym pokoju. Tutaj również znajduję zdjęcia. Co ciekawe, obok nich leżą wycinki z gazet, w których zostały opublikowane. Skąd się tutaj wzięły oryginalne fotografie, które opublikowano później w gazecie? Intrygujące.

Szukanie śladów historii w odnalezionych fotografiach, dokumentach i plakatach to nie wszystko, co robię podczas kilku dni spędzonych w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia. Innym razem odwiedzam także kilka opuszczonych fabryk znajdujących się w pobliżu elektrowni. Jedna z nich zajmowała się produkcją żelbetowych konstrukcji używanych do budowy starego sarkofagu. Po jej zakończeniu zakład wykorzystywano jeszcze do innych celów. Do jakich, domyślam się, widząc leżące na placu resztki pociętych na kawałki helikopterów, które brały udział w akcji likwidacji skutków katastrofy. Prawdopodobnie przywieziono je tutaj ze składowiska w Rosoce w celu dekontaminacji, a następnie odzyskania i sprzedaży aluminium oraz innych cennych materiałów. Tuż obok nich znajduję coś wyjątkowego. Pozostałości zdalnie sterowanego robota STR-1, który oczyszczał dach budynku obok uszkodzonego reaktora. Przymocowany do niego lemiesz, którym zrzucał kawałki grafitu, fragmentów kanałów paliwowych i uranowego paliwa jest wciąż wysoce radioaktywny, przed czym ostrzega mój dozymetr. Robot jest trzecim znanym mi egzemplarzem spośród znajdujących się w czarnobylskiej strefie. Drugi odnalazłem w 2011 roku na składowisku radioaktywnych odpadów w Buriakówce, a trzeci można oglądać się na wystawie w Czarnobylu. Więcej pisałem o nich w reportażu TUTAJ.

Kolejnego dnia zauważam na satelitarnej mapie niewielki plac, na którego tle wyróżniają się niewielkie, szaro-brązowe obiekty. Nie widać szczegółów, ale podłużne kształty przypominają pojazdy. Postanawiam to sprawdzić. Na miejscu okazuje się, że odnalazłem składowisko porzuconych autobusów. Większość z nich to wraki, szkielety pojazdów, pozbawione jakichkolwiek wartościowych elementów. Wokół nich walają się setki zużytych opon i innych samochodowych części. Na niektórych zauważam napisy wskazujące, że używano ich do przewożenia pracowników w czasie likwidacji skutków katastrofy. Chodząc wokół pojazdów i mierząc skażenie, naliczyłem ich prawie 80. Promieniowanie w normie.

Pora wracać. Mam jeszcze na mapie zaznaczonych kilka potencjalnie interesujących miejsc do sprawdzenia. Niestety, czasu już nie. Wszystkim się wydaje, że łatwo je znaleźć, ale to nieprawda. Nie ma się co oszukiwać i liczyć, że opuszczone od ponad 30 lat przedmioty wciąż leżą nietknięte. Większość z nich już dawno uległa zniszczeniu pod wpływem upływającego czasu, zadeptana przez turystów lub rozkradziona przez złodziei i wandali. Mimo to wciąż w wielu zaułkach czarnobylskiej strefy można znaleźć porzucone przedmioty. Dla jednych są nieprzedstawiającą żadnej wartości kupą złomu lub makulatury, a dla drugich bezcennymi, historycznymi artefaktami, dokumentującymi czarnobylską katastrofę oraz wzbudzającymi refleksję i zadumę nad jej przyczynami i skutkami.

Wcześniejsze reportaże z Czarnobyla i Fukushimy:

2019 – NAD HORYZONTEM
2019 – SARKOFAG I NAJBARDZIEJ RADIOAKTYWNE MIEJSCA W CZARNOBYLU
2019 – FUKUSHIMA 8 LAT PO
2017 – ZAPOWIEDNIK – BIAŁORUSKA STREFA WYKLUCZENIA
2016 – FUKUSHIMA: DRUGI CZARNOBYL?
2015 – FUKUSHIMA
2015 – STREFA W 4K II
2015 – ZIMA W STREFIE
2014 – STREFA W 4K
2014 – POZA TURYSTYCZNYM SZLAKIEM 2
2013 – POZA TURYSTYCZNYM SZLAKIEM 1
2013 – ALONE IN THE ZONE 2 – KULISY
2013 – ALONE IN THE ZONE 2 – PREMIERA
2013 – DŁUGI WEEKEND W STREFIE
2012 – BOHATEROWIE NIEISTNIEJĄCEGO KRAJU
2011 – REAKTOR 4
2011 – MAŁE REAKTORY
2011 – ALONE IN THE ZONE 1 KULISY
2011 – ALONE IN THE ZONE 1 FILM
2010 – ALONE IN THE ZONE 1
2010 – DZIEŃ ZWYCIĘSTWA
2010 – CZARNOBYL TRZECIA WYPRAWA
2009 – CZARNOBYL EXPEDITION FILM
2009 – CZARNOBYL DRUGA WYPRAWA
2008 – CZARNOBYL – POCZĄTEK

Jeśli chciałbyś przyłączyć się do jednej z moich przyszłych wypraw zerknij najpierw TUTAJ.

Skomentowano 2 razy

  1. W rzeczy samej wieje zadumą.
    Może w przyszłości mógłby Pan przybliżyć nam, jak (i czy) zarządzający Strefą adaptują się do zwiększonego ruchu i czy prowadzą jakieś działania w związku z wspomnianym wandalizmem?
    Dzięki za kolejny świetny materiał.

  2. Czołem Panie Arkadiuszu. Na Pana zawsze można liczyć, że znajdzie Pan i przedstawi w wyjątkowy sposób jeszcze jakieś unikatowe miejsca (i widoki) z Zony. Dziękuję i Pozdrawiam! :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *